Cześć wam.
Bardzo długo zbierałam się do napisania tego postu, będzie on dla mnie niezwykle trudny, ale od czegoś trzeba zacząć. Od lat, wielu lat, mam problem z wagą, ba, z wielką nadwagą, a teraz rzekłabym nawet, że otyłością. Moim głównym problemem jest jedzenie. Jem zdecydowanie za dużo i niezdrowo, od dziecka, bo nikt, nawet siłą, nie mógł zmusić mnie do jedzenia warzyw. Był płacz, krzyki, i tak nie zjadłam, wolałam siedzieć głodna niż zjeść coś co mi nie smakowało. Od dziecka uwielbiałam chipsy i różne słodycze, rodzina mnie rozpieszczała cały czas kupując mi różne smakołyki. Jednak wiecie, jako dziecko, wybiegałam to wszystko.. Problemy zaczęły się pod koniec podstawówki kiedy wreszcie zorientowałam się, że jestem dużo większa niż moje koleżanki.
Nie było dla mnie niczego lepszego niż paczka Laysów Fromage i szarlotka. Domowe obiady średnio mnie kusiły, jadłam je w normalnych porcjach... Wtedy jeszcze mój problem nie był tak duży. Zawsze się objadałam, mama mówiła nie jedz tyle, zostaw na później,. szukałam wymówek żeby wszystko zjeść. Łakomstwo, obżarstwo, pewnie myślicie sobie no jak tak można? Co ona jest jakaś nienormalna, żeby tak się objadać? Też bym tak sobie myślała gdybym nie była w swojej skórze.
Nie piszę tego, bo znalazłam sobie powód dla którego jestem duża, piszę to dlatego żeby wam powiedzieć, że obżarstwo to autentyczny problem o podłożu psychicznym. Szkodliwy tak samo jak anoreksja, bo również może prowadzić do śmierci. Ale nie będę już pisać o przypadkach ekstramalnych, mój taki nie jest.
Odkąd jestem w Angli i sama na siebie zarabiam problem na prawdę się nasilił. Jest już co raz gorzej. Objadam się do tego stopnia, że nie mogę się ruszyć. Pizza, pikantne skrzydełka, indyjskie jedzenie na wynos, chińszczyzna, chipsy, ciastka, krakersy, pączki i tona innych rzeczy. Jestem w stanie pochłonąć na prawdę wielkie ilości jedzenia w bardzo krótkim czasie, a co najgorsze - planuję obżarstwo czyli caly dzień obmyślam czym się objem wieczorem. Nie mogę przestać. Próbowałam, było dobrze, ale ostatnio - jakieś 3 miesiące problem jest nie do opisania, po prostu. Jest tragicznie, już sobie z tym nie radzę.
Zaczęłam przeglądać internet, czytać co jest ze mną nie tak, chciałam znaleźć odpowiedź na pytanie: DLACZEGO? I co znalazłam... Binge Eating Disorder. Osoba posiadająca BED czuję nieustanny przymus objadania się. Zakręciła mi się łza w oku, bo wreszcie poczułam, że skoro potrafię nazwać swój problem to może i uda mi sie go pozbyć? Na początku nie chciałam zaakceptować tego, że to może być choroba, ale jak inaczej można nazwać takie objadanie się? Wydawanie mnóstwa pieniedzy na co dzienne jedzenie na wynos? (Dwa dania, ogromna porcja ryżu, chleb NAAN, im więcej tym lepiej).
Co powoduje BED?
- niska samoocena i brak pewności siebie
- depresja (uczucie ciągłego smutku bądź niepewności, ciągłe zamartwianie się)
- nerwica (nawet ta lekka)
Ludzie posiadający BED jedzą aż do tego stopnia gdy są nieprzyjemnie pełni. Czasami BED towarzyszy bulimia czyli wymioty (też wymiotowałam, ze złosci, z żalu do siebie, ze wstydu, ale staram się już tego nie robić). Osoby z BED, bez bulimi bardzo czesto przechodzą na różne diety, ale każda próba przynosi odwrotny skutek - jeszcze częstsze napady na jedzenie niż wcześniej.
BED jest bardzo często powiązany z otyłością, bo przecież takie obżeranie się prowadzi do choroby, już nie tylko otyłości ale także do wysokiego ciśnienia krwi, wysokiego cholesterolu, cukrzycy typu II, chorób serca. Otyłość skraca życie. Ja jeszcze chora nie jestem, ale wiem,, że jak się z tego nie wyleczę to niedługo na prawdę zachoruję na coś poważnego.
Jak się wyleczyć?
Najpierw najlepiej udać się do lekarza, w Angli do lekarza pierwszego kontaktu, nie wiem jak to wygląda w Polsce, chyba tak samo... No chyba, że od razu do psychologa i on zleci dalszą terapię.
Do wyboru jest terapia, którą przeprowadzamy samym w domu bądź uczęszczanie do grupy wsparcia, terapia z psychologiem tzw. CBT tutaj w Angli no i leki, specjalnie dobrane do tego problemu.
Ja już wyszukałam dwie grupy wsparcia dla osób jak ja, mam zamiar tam pójść, ale jeszcze nie wiem kiedy się na to odważę. Bardzo chciałabym to zrobić, ale boję się., Że najem się wstydu, że zrobię z siebie pośmiewisko, a do tego w mojej głowie cały czas pojawia się to co słyszałam całe życie... Grubasy to lenie, obżartuchy, bo nie mają co robić.. Dużo takich na prawdę bolesnych rzeczy. A ja nie jestem leniem, pracuję, robię dużo rzeczy, staram się. Chciałabym sobie pomóc i ta notka jest moim pierwszym krokiem do normalnego, zdrowszego odżywiania się.
Sądze, że nikt nie doczytał do końca, ale na prawdę tego potrzebowałam. Czuję się lżej. Troszkę sobie popłakałam, ale kiedyś musi być lepiej, prawda?